Kobiety i Wino: Refleksja i regeneracja

Udostępnij:

Istnieje kilka mitów na temat wina, na przykład ten, że jest ono bezpieczniejsze od innych napojów alkoholowych. W rzeczywistości ludzie mogą nadużywać wina i przechodzić przez kolejne etapy alkoholizmu, tak samo jak w przypadku innych napojów alkoholowych. W tym wpisie Tara Handron, wiceprezes Caron na region Waszyngtonu, opowiada o swoich osobistych doświadczeniach z winem, pokazuje, jak może zacząć się problem, a także udziela kilku wskazówek dotyczących powrotu do nałogu.

P: Czy możesz powiedzieć coś o romantyczności i uwodzicielskości wina?

O: Jestem alkoholiczką, która wyszła z nałogu. Uwielbiam wino. Dorastając, widziałam, że moi rodzice piją wino, podobnie jak ludzie w filmach. To był (i nadal jest) fenomen kulturowy. Było coś w sposobie, w jaki było to przedstawiane i w jaki dorośli wokół mnie wyglądali popijając kieliszek wina, co było bardzo atrakcyjne. Pijący wino wydawali się wyrafinowani i z tego co widziałem, wszystko było w porządku. Obecnie standardem w wielu programach telewizyjnych jest przedstawianie par pijących wino przy rodzinnym stole, przyjaciółek łączących się przy wielu "kolejkach", a także, bardziej niż kiedykolwiek, kobiet relaksujących się pod koniec dnia z kuflami pełnymi wina.

P: Jakie niebezpieczeństwa wiążą się z tym uwodzeniem?

O: Wino może i doprowadzi cię do upadku. Pamiętam książkę "Drinking: A Love Story" autorstwa Carolyn Knapp, ponieważ zasiała ona ziarno w moim umyśle. Na okładce jest kieliszek do wina i kiedy wzięłam książkę do ręki, pomyślałam: "Och, spodoba mi się ta książka". Tak bardzo zakochałem się w winie.

Knapp mówi o tym, jak wino zaczęło przesiąkać do jej codziennego życia i wpływać na jej relacje z ludźmi, i to właśnie stało się ze mną. Nie mogłam wyjść z domu i wypić tylko jednego kieliszka wina. Kiedy to robiłam, wewnętrznie gratulowałam sobie, że nie wypiłam więcej, choć bardzo chciałam. Albo gratulowałem sobie, że nie przeszedłem na mocniejszy alkohol albo że nie wypiłem więcej wina, a potem nie zemdlałem, bo to była duża część mojego picia. Myślałem wtedy: "Gdybym tylko rozgryzł sprawę z winem, wszystko byłoby w porządku".

Jest coś w sposobie przedstawiania wina, co sugeruje, że jest ono możliwe do opanowania i bezpieczne - w przeciwieństwie do innych substancji, takich jak kokaina, które mogą wydawać się bardziej niebezpieczne i stanowiące tabu. Niektórzy ludzie mogą pić wino z umiarem, ale dla wielu granica między umiarem a nadużywaniem może się szybko zatrzeć. Ciągle myślałem, że mogę to opanować, że mogę kontrolować wino i sprawić, by pracowało dla mnie. Ale nie mogłam...

W szkole średniej i na studiach zdarzało mi się pić na umór. Z wiekiem picie stało się dla mnie problemem. Pod koniec college'u i zaraz po nim pomyślałem: "Powinienem naprawić moje picie". Przez naprawę rozumiałem sprawienie, żeby wyglądało lepiej, mniej niechlujnie i zwariowanie. Przerzuciłem się na wino, bo myślałem, że dzięki temu będzie to łatwiejsze do opanowania. Poszłam do baru i jeśli jakiś facet zapytał mnie, czy chcę się napić, wino wydawało się idealnym napojem, o który mogłam poprosić. Nie jest to piwo, które może wydawać się mniej kobiece, ale nie jest to też podwójna whiskey sour, która sprawia, że brzmi to tak, jakbyś była osobą, która pije mocny alkohol. Wino może wydawać się tak bezpieczne do zamówienia i do picia. Ale dla ludzi z problemem, to nie jest.

Zaczęłam wypijać sporadycznie kieliszek wina, albo cztery, na imprezie lub w barze. Bez względu na to, jak się czułem tej nocy, podniesienie tego pięknego kieliszka sprawiało, że czułem się mniej niepewnie. Czułam się tak, jakbym ukończyła kulturę beczki w college'u; awansowałam. Starałam się ograniczyć spożycie wina do imprez i barów, ale od czasu do czasu kupowałam butelkę wina, żeby zabrać ją do domu; to była produkcja. Z jednej strony, zarabiałem ledwo wystarczającą ilość pieniędzy, aby przeżyć w Nowym Jorku. Musiałem zdobyć butelkę, ale nic zbyt drogiego, ale też nie za taniego! Picie całej butelki taniego wina, wiedziałem, zapewni okropnego kaca i to musiało być brane pod uwagę, ponieważ rzadko kończyło się na jednym kieliszku, gdy była to moja butelka. Moja cała moja. Facet w sklepie monopolowym musiał być nieco zaintrygowany tą młodą kobietą, która naprawdę trudziła się nad tym, którą butelkę taniego, ale nie najtańszego, wina powinna kupić. To smutne; to była dla mnie ważna decyzja w tamtym czasie. Trzymając się zasady "rzadko mieć alkohol w domu", myślałam: "nie mogę mieć problemu". A jednak, kiedy piłam wino poza domem, rzadko kończyło się to dobrze. Nigdy nie miałam zamiaru upić się na czarno po pogrzebie babci, rozbić wytwornej imprezy sylwestrowej czy porwać ślubne wideo mojej przyjaciółki, ale tak się stało.

Mój ostatni smak alkoholu to dwa łyki wina, które ukradłem z kieliszka mojej mamy, kiedy poszła do toalety, gdy byliśmy w restauracji Canada w Disney Land. Nie mogło to być bardziej niesmaczne, ale chwytałem się ostatniej odrobiny. Weszłam na odwyk i zaczęłam zastępować wino zdrowszymi technikami uspokajającymi, które pomogły mi odnaleźć spokój. Poznałam trzeźwych przyjaciół, piłam z nimi kawę i nauczyłam się, jak pozbyć się poczucia wyrafinowania, które dawało mi wino.

P: Czy kiedy ktoś wraca do zdrowia, można się "smucić" z powodu utraty rytuału picia wina, czy też rytuał jest równie odurzający jak sam alkohol?

O: Nie tylko jest to możliwe, ale jest to ważne. Bez względu na to, jaki narkotyk wybrałeś, musisz przyznać, że brakuje ci rytuału. Zaprzeczanie temu staje się przeszkodą na drodze do przejścia przez to. Musiałem przyznać, że uwielbiam wszystko, co związane z winem i z tym, jak będzie mnie ono postrzegać. Zdarzało się, że wnosiłam je do łazienki, kiedy szykowałam się do wyjścia. Musiałam przeboleć fakt, że nie było w tym nic chwalebnego. To tak jak przechodzenie przez etapy zaprzeczania w przypadku jakiejkolwiek straty. Musiałam pomyśleć o tym, kim będę bez wina i myślę, że tak jest w przypadku każdej osoby, która nadużyła narkotyku. Musisz przemyśleć, co ci pozostanie po odstawieniu narkotyków lub alkoholu, i musisz wiedzieć, że będzie o wiele lepiej.

P: A co ze znalezieniem innych zdrowych i realistycznych rytuałów, które nie kręcą się wokół alkoholu?

O: W filmie "Czego pragną kobiety" jest taka scena, w której Mel Gibson tańczy do Franka Sinatry trzymając w ręku kieliszek wina. Jest w pięknym apartamencie z widokiem na jezioro Michigan i kocha życie. Byłem około sześć miesięcy trzeźwy, kiedy to obejrzałem i pomyślałem: "Wow, to wygląda dobrze". Wszystko mi się w nim podobało i tak bardzo pragnąłem tego uczucia. Pomyślałem "Gdybym mógł to zrobić teraz i kontrolować to, zrobiłbym to." Chciałem wszystkich rzeczy, które towarzyszyły winu, ale to naprawdę nie działało dla mnie. Jak tylko piłem, stawałem się niechlujny, głośny i zmieniałem się w osobę, którą nie chciałem być. To, czego naprawdę chciałam, to czuć się dobrze we własnej skórze, być szczęśliwą i spokojną; wino robiło ze mną coś zupełnie przeciwnego. Na odwyku nauczyłem się, że poprzez moje własne działania i trzeźwe decyzje mogę uzyskać dostęp do obfitości szczęścia i zdrowej samooceny.

Musiałam znaleźć inne sposoby, aby czuć się wyrafinowanie i mieć poczucie "zabawy", nawet wyjść i kupić wodę gazowaną Pellegrino, włożyć ją do dużej, wymyślnej szklanki i tańczyć do Franka Sinatry. To może być równie zabawne. Dbanie o siebie, rozpieszczanie się, na przykład manicure, jest również wspaniałe. Nawet rytuał robienia sobie fryzury lub zakładania tej fajnej małej czarnej sukienki bez żadnego powodu - jest tyle sposobów na spędzenie miłego czasu samemu lub z innymi, innych niż wypicie kieliszka wina. Wychodzę też na urocze kolacje, które teraz naprawdę lubię, smakuję i na które mogę sobie pozwolić, bo nie marnuję czasu, pieniędzy ani życia na wino.