Liczba zgonów z powodu rozpaczy osiągnęła najwyższy poziom w historii, ale połączenie może uratować życie

Udostępnij:

Niedawno w USA Today ukazała się informacja, że liczba zgonów z powodu przedawkowania i samobójstw, czyli śmierci z rozpaczy, jest rekordowo wysoka. Liczby te są naprawdę oszałamiające, wręcz przytłaczające. Jeśli chcemy stworzyć przestrzeń dla uzdrowienia, musimy zająć się podstawowymi problemami - brakiem więzi społecznych i poczuciem beznadziei - które prowadzą do rozpaczy.

Jeśli chodzi o zaburzenia związane z używaniem substancji, słyszymy wiele statystyk i liczb, ale nigdy nie powinniśmy zapominać, że jeden to też liczba. Talmud naucza nas, że jeśli uratujemy jedno życie, uratowaliśmy cały świat. Statystyki podkreślają, jak ważne jest kontynuowanie naszej pracy na rzecz przywracania znaczących więzi.

Uzależnienie prowadzi do izolacji i utraty poczucia wspólnoty, co w dzisiejszych czasach jest dodatkowo potęgowane przez wpływ mediów społecznościowych. Osoby zmagające się z uzależnieniem często czują się odcięte od swoich rodzin, przyjaciół i bliskich. Niekiedy dochodzi nawet do tego, że nie kochają samych siebie. Mogą być obecni fizycznie, ale nie ma między nimi więzi emocjonalnej. Mogą być kochani i doceniani przez rodzinę, przyjaciół i współpracowników, ale często tego nie doświadczają. Mogą czuć się przytłoczone poczuciem winy i wstydu.

Zespół kliniczny Caron, w skład którego wchodzą lekarze, psycholodzy i inni specjaliści, doskonale radzi sobie z wieloma aspektami uzależnienia. Jednak pełne wyzdrowienie może być trudne, dopóki nie przywróci się więzi z duszą, rodziną, przyjaciółmi i społecznością.

Prawie 20 lat temu wraz z moją żoną, Chaną, zaczęliśmy zapraszać pacjentów i ich rodziny do naszego domu na kolację szabatową w piątkowe wieczory. Podczas tych kolacji śmiejemy się. Opowiadamy historie. Wspólnie śpiewamy. Oczywiście jest też wspaniała chałka Chany i inne pyszne potrawy.

W każdy piątkowy wieczór ktoś przy stole wypowiada taką uwagę: "Od lat nie byłem na rodzinnym obiedzie". "Od dziecka nie czułem się związany ze wspólnotą". "To przypomina mi moją rodzinę, kiedy wszystko było dobrze". W jakiś sposób prosta czynność, jaką jest zaproszenie kogoś na obiad, zmienia wszystko. Automatycznie wysyła komunikat o zaufaniu: Ufamy, że możesz siedzieć obok naszych dzieci i uczestniczyć w tej szczególnej tradycji z naszą rodziną. Jesteśmy zaszczyceni, że jesteś naszym gościem".

Po takich kolacjach ludzie wracają do kampusu z nowym poczuciem nadziei i głębszym zaangażowaniem w proces zdrowienia. Przez lata wielu pacjentów mówiło nam, że ich doświadczenia były zaraźliwe - ta potężna energia przenosiła się na społeczność Caron.

Siła nieosądzania, intymności i duchowości

Na początku leczenia ludzie nie zawsze są otwarci na pomysł pozbycia się kontroli, a ja to rozumiem. Nigdy nie staram się ich do tego zmuszać, ponieważ nie można obdarzyć kogoś wiarą. Można jednak często dawać ludziom nadzieję, a nadzieja przeradza się w wiarę.

Zaczyna się od okazania im miłości. Kiedy kochasz ludzi, oni potrafią odwzajemnić się miłością.

Zaczyna się też od rozmowy, dialogu. Często osoby pogrążone w nałogu w niewielkim stopniu lub wcale nie prowadzą znaczących rozmów i nie nawiązują kontaktu z osobami z ich otoczenia. Odcięły się od relacji z innymi. Może i rozmawiały z ludźmi, ale nie angażowały się prawdziwie ani nie okazywały uczuć. Dlatego tak ważne są nasze rozmowy przy kolacji.

Prosta czynność, jaką jest rozmowa, buduje most do relacji. Czasami mówimy o duchowości i związku z siłą wyższą, ale wszystko zaczyna się od związku między ludźmi. Dlatego właśnie regularnie odwiedzam pacjentów i utrzymuję kontakt z absolwentami, aby po prostu porozmawiać. Spojrzeć komuś w oczy, wysłuchać go, usłyszeć i przejąć się jego bólem serca. Już samo to może pomóc.

Jeśli ktoś chce porozmawiać ze mną o swoim hobby, to porozmawiamy o tym. Nie musimy nawet rozmawiać. Nawet coś tak podstawowego jak gra w szachy może być dobrym sposobem na rozpoczęcie rozmowy. Nie musisz nic mówić, wystarczy, że będziesz słuchać.

Jak zauważyłem w wywiadzie dla Reading Eagle, każdy szuka akceptacji i autentyczności - bez względu na pochodzenie. Jako rabina uczono mnie, że duchowość nie zawsze polega na rytuałach - chodzi o uczciwe życie. Aby być duchowym, musisz uważać uczciwość za ważną wartość w relacjach z samym sobą i z innymi.

Jest taka historia, którą lubię opowiadać o mężczyźnie, który spotyka na plaży małego chłopca. Chłopiec zbiera rozgwiazdy umierające na piasku i wrzuca je z powrotem do wody, jedną po drugiej. Mężczyzna rzuca dziecku wyzwanie, mówiąc, że to, co robi, nic nie zmieni, bo na plaży jest wiele tysięcy rozgwiazd. Tak, odpowiada chłopiec, ale dla tej rozgwiazdy to było coś ważnego. Tak samo jest z epidemią przedawkowań i samobójstw, która przetacza się przez nasz kraj. Musimy mieć wiarę, że można zmienić świat - jedną osobę na raz.