Jak zdrowieją matki osób uzależnionych?

Udostępnij:

W dniach od 11 do 28 października Theater for the New City w Nowym Jorku zaprezentuje światową premierę Recovery, mojej nowej sztuki opowiadającej o relacjach trzech grup matek i córek, które walczą o pokonanie uzależnienia. (Bilety na www.theaterforthenewcity.net) To sztuka, którą musiałam napisać, powód, dla którego w ogóle zostałam dramatopisarką. Wyrosła ona z moich własnych doświadczeń z córką walczącą z uzależnieniem od heroiny, ale od tego czasu stała się punktem odniesienia dla znacznie większej społeczności ludzi dotkniętych uzależnieniem. Razem z córką przeprowadzimy rozmowę po spektaklu 27 października.

Jedną z rzeczy, które utrudniały mi życie jako matce narkomana i alkoholika, było to, że nasze społeczeństwo postrzega uzależnienie jako moralną porażkę. Z powodu wstydu, jaki odczuwałam, milczałam wśród przyjaciół i rodziny, podczas gdy gdyby moja córka miała chorobę serca lub raka, prosiłabym o pomoc, powiedziałabym o tym rodzinie, przyjaciołom i sąsiadom. Nadszedł czas, aby ci z nas, których dotknął problem uzależnienia, podjęli walkę o zniesienie wstydu, aby nasze społeczeństwo zrozumiało, że uzależnienie to choroba, a nie brak woli czy moralności.

Podtytuł sztuki brzmi: "Jak matki uzależnionych wychodzą z nałogu?". Nikt nie rozumie głębi rozpaczy i niepokoju, jakie odczuwa się, gdy dziecko wpada w nałóg. Strach przejmuje kontrolę nad życiem, a rodzice zamartwiają się do granic choroby psychicznej, ponieważ wiedzą, że jest to choroba, która zakończy się śmiercią, jeśli nie będzie leczona. Kiedy ktoś z bliskich jest w nałogu, popada w obsesję. Znajdujesz się w strefie wojny, ale zarówno wojna, jak i wróg są wewnątrz twojego dziecka.

Spotkałam rodziców, którzy zbankrutowali, próbując ratować swoje dzieci. Pewien mężczyzna wysyłał swoją córkę na odwyk, odkąd skończyła 16 lat. Teraz miała 24 lata, a on sprzedał wszystko i mieszkał na łodzi w Salem Harbor. Bywałem w pokojach, w których rodzice szlochali, mówiąc, że dzisiaj zabierają meble, ponieważ musimy mieć 35 000 dolarów, aby utrzymać syna na odwyku. Rodzice stawiają sobie za cel życiowy ratowanie swoich dzieci; mimo że ich "dzieci" mają już 50 lat, a oni sami są po siedemdziesiątce, wciąż wpłacają pieniądze w nadziei, że uda im się utrzymać dziecko przy życiu. Dla mnie to się kwalifikuje jako choroba psychiczna, forma PTSD.

Zdaję sobie sprawę, że jestem jedną z tych szczęściar, bo moja córka jest na odwyku od dziewięciu lat. Jest zaangażowana w pracę, która jest konieczna, by żyć radośnie na odwyku.

Jedną z rzeczy, która pomogła zarówno mojej córce, jak i mnie, jest to, że wzięłam udział w programie. Nie siedziałam na uboczu, mówiąc, że to jej choroba, jej problem. W Caron dowiedziałam się, że jest to choroba całej rodziny, a doradcy jasno dali mi do zrozumienia, że powinnam pójść do Al-Anon, grupy wsparcia dla osób, których bliscy cierpią z powodu uzależnienia.

Jak wielu rodziców, poszłam do Al-Anon myśląc, że nauczą mnie jak uratować moje dziecko, ale nie tego uczy Al-Anon. Zamiast tego jest o tym, jak uratować siebie. Jak nadal funkcjonować jako szczęśliwa, zdrowa, odnosząca sukcesy istota ludzka, bez względu na to, czy twoje dziecko nadal jest uzależnione, czy nawet umrze? A to jest bardzo trudne dla matek, bo myślę, że kobiety są tak zaprogramowane, by poświęcać się dla swoich dzieci. W przypadku uzależnienia trudne jest to, że wiele, wiele poświęceń, które ponosisz jako matka, może posunąć się tylko do pewnego stopnia, ponieważ wyzdrowienie jest w rękach osoby chorej.

To właśnie skłoniło mnie do napisania tej sztuki, aby pomóc ludziom zrozumieć udrękę, jaką odczuwają matki, i aby dać poczucie uzdrowienia tym z nas, którzy przechodzą przez ten ból serca. Świadomość, że nie jest się samemu, że inni są z nami i że nasze wołanie jest słyszane, pomaga.

W sztuce występują trzy grupy matek i córek, wszystkie z różnych poziomów społeczno-ekonomicznych, aby opowiedzieć szerszą historię. Wszystkie te matki i ich córki spotykają się w ośrodku odwykowym, który nazwałem Górą. Oprócz wzajemnych relacji między matkami i córkami toczy się także epicka bitwa między Demonem - jedynym mężczyzną w obsadzie i uosobieniem wszelkich pokus i używek - a Wielebnym - kierownikiem duchowym ośrodka odwykowego. Obaj prowadzą nieustanną grę o dusze tych ludzi.

Demon jest zabawny w mroczny sposób, co moim zdaniem pomaga widzom, ponieważ jest to tak trudny temat. Wielebna jest kobietą, która sama jest na odwyku od 25 lat, a jej misją jest pomaganie cierpiącym dziewczynom. Stworzyłem ramy walki pomiędzy Wielebnym a Demonem, aby sztuka mogła w bardziej globalny sposób mówić o samym uzależnieniu i o tym, że jest to walka, która trwa wiecznie. Tym, co naprawdę kończy tę walkę, jest miłość: Osoba zmagająca się z uzależnieniem musi nauczyć się kochać siebie na tyle, by podjąć walkę.

W trakcie pracy nad scenariuszem odbywały się czytania sztuki i bardzo wzruszające jest dla mnie, kiedy ludzie podchodzą do mnie z płaczem i dziękują, że pomogłam im zrozumieć pewne sprawy w inny sposób. Nikt nigdy tak naprawdę nie mówi o tym, co dzieje się z rodzicami osoby uzależnionej. Terapeuci z widowni mówią mi, że sztuka jest mocnym przedstawieniem tego, przez co przechodzą rodzice, i uważają, że może być narzędziem do zrozumienia tej choroby przez szersze grono odbiorców.

Dla mnie ta sztuka jest okazją do tego, by być w zgodzie z moim wyższym celem. Wszystko, przez co przeszedłem - a był to straszny, przerażający, mroczny czas - całe to cierpienie, przez które przeszedłem, będzie miało swój cel, jeśli uda mi się dotrzeć do ludzi i być może obudzić ich na skutki tej choroby. Pisząc scenariusz, spędziłem sześć miesięcy i płakałem każdego dnia.

Otworzyłem nawet oczy reżyserowi spektaklu, który jako rodowity nowojorczyk myślał, że uzależnienie to choroba ulicy. Teraz rozumie, że uzależnienie to choroba równych szans, która dotyka wszystkich. Był zszokowany, gdy dowiedział się, że to się dzieje w ładnych dzielnicach, wśród dobrze wykształconych dzieci.

Pewnie nie tylko on nie rozumie, że uzależnienie dotyka każdego. Moja córka jest dzieckiem z przedmieść i jak na dziewczynę, która kończy 30 lat, w jej życiu zmarło już więcej osób niż niejeden starszy człowiek. Taka jest rzeczywistość, w której żyje.

Ponownie tytuł sztuki brzmi: Wyzdrowienie, a podtytuł: Jak matki uzależnionych wychodzą z nałogu? Zapraszam Was na przedstawienie. Przygotowałam ilustrację do programu, plakatów i innych materiałów. Na ilustracji znajduje się drzewo, ponieważ w Caron jest drzewo, pod które przychodzą rodzice, aby rozsypać prochy dzieci, którym się nie udało. Jednym z najbardziej wzruszających doświadczeń w moim życiu było to, gdy będąc w Caron, rodzice stanęli przed kaplicą i opowiedzieli o swoim synu i o tym, że przynieśli dziś jego prochy. Ich przesłanie do nas wszystkich w kaplicy tego dnia brzmiało po prostu: "Słuchajcie ludzi w Caron, oni wiedzą. Nie myślcie, że jesteście mądrzejsi od tej choroby".

Warte uwagi

Oznaki ostrzegawcze uzależnienia od hazardu

W najbliższą niedzielę odbędzie się Wielki Mecz, a w Ameryce trwa jeden z największych hazardowych okresów w roku. Jak rozpoznać, kiedy hazard zmienia się z "odrobiny nieszkodliwej zabawy" w...

Historia Dana

Byłam warta lepszego życia

Sekcje portalu